Odkrywam Białoruś. To sąsiedni kraj, a przecież tak mało o nim wiemy. ::: Za pośrednictwem tego bloga chcę przekazywać wam moje odkrycia. Zachęcam was do opowiedzenia tutaj waszych odkryć. ::: Odkryjmy razem Białoruś!
Blog > Komentarze do wpisu
Dumni ze swego chłopstwa, dumni ze swego pogaństwa

Jak fajnie leżeć na pograniczu wschodu i zachodu. Przez najbliższe dni Białoruś obchodzi Kalady, czyli Kolędy - okres pomiędzy katolickimi a prawosławnymi świętami Bożego Narodzenia. Sposób, w jaki Białorusini mówią o tych świętach, nasunął mi sporo przemyśleń. To, co napiszę niżej, nie jest głosem historyka ani etnologa. Jednak wydaje mi się, że moje amatorskie przemyślenia są rozsądne.

Pani prof. Janion swoją książką "Niesamowita Słowiańszczyzna" stworzyła mit pogańskich Polaków, siłą schrystianizowanych tysiąc lat temu, którym do dziś została po tym trauma i podskórne poczucie pogańskości. Nie podzielam powszechnych zachwytów nad tą wydumaną  koncepcją. Moim zdaniem źródłem specyficznego nastawienia mentalno-religijnego Polaków nie są zdarzenia sprzed tysiąca lat, lecz kontrreformacja, a potem upadek państwa polskiego, a jednocześnie gloryfikacja kultury szlacheckiej. W dodatku autorka zdaje się uważać Polaków za jedynych Słowian na kuli ziemskiej, a katolicyzm za jedyną wersję chrześcijaństwa na słowiańszczyźnie.

Tymczasem wystarczy porównać się z naszymi wschodnimi sąsiadami, aby zdać sobie sprawę, że jesteśmy Słowianami - renegatami. Katolicyzm to na ziemiach słowiańskich ewenement. Norma to prawosławie. Normą jest wywodzenie tożsamości z kultury chłopskiej, a nie - jak u nas - ze szlacheckiej. Nasze słowiańskie tradycje, którymi się tak chlubimy, są marnym i ledwie zachowanym od zapomnienia szczątkiem tradycji przechowywanych na wschodniej Słowiańszczyźnie.

Białorusini do dziś nie wstydzą się pogańskich korzeni swojej kultury. Przeciwnie - na nich świadomie budują swoją tożsamość. Kto w Polsce śmiałby propagować tradycje bożonarodzeniowe w taki sposób, jak na Białorusi?

Kalady (25 grudnia - 7 stycznia) - przedchrześcijańskie święto końca roku. Nazwa pochodzi z łacińskiego "Calendae", nazwy pierwszego dnia miesiąca. Inną wersją źródłosłowu jest słowo "koła", które można powiązać z obrotem roku. Kalady stanowią początek rocznego cyklu ludowych rytuałów i świąt. W późniejszych czasach zostały gładko zaadoptowane dla chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia w Kościołach prawosławnym i katolickim. Ponieważ katolickie święta Bożego Narodzenia są 25 grudnia, a prawosławne - 5 stycznia - Kalady są obecnie odprawiane pomiędzy tymi dniami. Rytualne potrawy były gotowane na trzy rytualne wieczerze: "posnaja wiaczera" [postna wieczerza - nasza Wigilia!], bez mięsa i tłuszczu - 24. grudnia na rozpoczęcie Kalad; "miasnaja" (mięsna) - z mięsem, jajami i słodyczami w wigilię Nowego Roku [nasz Sylwester!]; "hałodnaja" (głodna) lub "wadzianaja" (wodna) na zakończenie Kalad [naszych Trzech Króli!].

W dawnych czasach ludzie przebierali się za zwierzęta i mityczne bestie, nakładając maski, by ukryć swoją tożsamość i zachęcić do radosnego i psotnego świętowania. Paradowali przez wsie śpiewając kolędy, grając w gry i wesoło świętując. Te tradycje obecnie odżywają [po upadku Związku Radzieckiego] (...) Grupy kolędników obnoszą na kijach symboliczne Słońce [nasza Gwiazda Betlejemska!] i kozie głowy oznaczające płodność [nasz turoń!]. (...) Pogańskie święto w rzeczywistości nie ma związku z narodzinami Jezusa. Jak wiele starożytnych zwyczajów, zostało zaanektowane przez Kościół dla odwiedzenia ludzi od starych przesądów.

Zauważcie, że te popularne opracowania prawie zupełnie pomijają aspekt chrześcijański Świąt - ba, opisują go nieprzychylnie! - i skupiają się na ich znaczeniu przedchrześcijańskim.

Ważne jest przy tym, że owa pogańskość jest ściśle związana z kulturą chłopską. Polacy uważają się za dziedziców kultury szlacheckiej. Stąd wstydliwe "chrzczenie" wszelkich elementów pogańskich w kulturze. Tymczasem nasi słowiańscy sąsiedzi otwarcie budują swoją tożsamość na kulturze chłopskiej (z wyjątkiem Czechów, którzy czują się mieszczanami; nie wiem też, co sądzić o Rosjanach). Białorusini są natomiast o tyle szczególni, że chyba najmocniejszy kładą nacisk na elementy pogańskie w tej kulturze chłopskiej. I są z tego dumni.

Nie uważam, że polska kutura jest w jakikolwiek sposób gorsza od białoruskiej. Ani że jest lepsza. Nie ma sposobu, by mierzyć wartość kultur, gdy zawierają oryginalne, nieporównywalne ze sobą elementy. Powinniśmy po prostu pamiętać, że niezwykłością - prawdopodobnie na skalę światową - polskiej kultury jest owa szlacheckość, która jednakże mocno wyklucza odwołania do kultury chłopskiej i do pogaństwa. Natomiast niezwykłością kultury białoruskiej jest jej radosna, bezwstydna pogańskość.

Ponieważ dzielimy z Białorusinami setki lat wspólnej historii w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, moglibyśmy chyba powiedzieć, że te dwie wersje kultury są jakby dwiema stronami medalu. Czymś uzupełniającym się wzajemnie. My mamy coś, co oni  mają w mniejszym stopniu - choć nie śmiem zgadywać, czy za tym tęsknią, bądź tego w ogóle potrzebują. Mamy zatem szlacheckie umiłowanie formy, przywiązanie do genealogii, potrzebę wykazywania przynależności do kultury zachodniej, kult wolności specyficznie połączony z kultem heroizmu. Oni zaś mają to, czego nam brakuje i za czym chyba czasem tęsknimy - prostotę obyczajów, prastarą symbolikę, która jakoś relatywizuje chrześcijaństwo, uwalnia od ciągłego przymusu dorastania do "bycia zachodem"... Która daje zarówno łączność z przodkami w Dziady, jak i radosne orgie w Noc Kupały.

Mam nadzieję, że to co napisałam nie zostanie źle zrozumiane, jako jakiś nacjonalizm lub patrzenie z góry na sąsiadów. Przeciwnie, ja wciąż mam uczucie, że my Polacy zostaliśmy okaleczeni - prawie wszystko, co działo się ciekawego w historii i kulturze Rzeczpospolitej - działo się na wschodzie, poza obecnymi granicami Polski. Teraz żyjemy pozbawieni tego wschodniego pierwiastka. Historia idzie do przodu i dwóch kultur nie da się zlepić (właściwie trzech, bo przecież jeszcze Ukraińcy!) - ba, one pewnie nigdy nie stanowiły całkowitej jedności, odkąd - tysiąc kilkaset lat temu - przodkowie Polaków powędrowali znad Dniestru dalej na zachód. Ale jednak mam takie uczucie, że lepiej byłoby dla nas, gdyby ta druga, wschodnia twarz kultury słowiańskiej była u nas bardziej widoczna, przestała być przedmiotem wstydu i podejrzliwości.

Bo też nie jest prawdą, że nasze kultury są całkiem różne. Gdy czytam o kulturze białoruskiej, wciąż zadziwia mnie, jak wiele mamy wspólnego - choć widzianego nieraz w odmiennym świetle. Już przecież z opisu Kalad wynika, że nasze tradycje swiąteczne są właściwie tymi samymi tradycjami, co u Białorusinów - lecz przedstawionymi w oprawie chrześcijańskiej, a nie pogańskiej.

sobota, 25 grudnia 2010, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Polecane wpisy

  • Białoruski Leonardo

    Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, człowiek renesansu z pokolenia Mikołaja Kopernika: pisarz, tłumacz, wydawca, medyk, ogrodnik... Europejczyk, któremu mob

  • Dzisiaj w Krakowie!

    Dziś w krakowskim Klubie Studio : Z powodu małej ilości wiedzy i informacji dotyczącej szeroko pojętejkultury sąsiedniej Białorusi oraz celem integracji dwóch k

  • Adam Mickiewicz a Białoruś

    Za moich czasów o obrzędzie Dziadów mówiło się w szkole oględnie, że "ludowy", podobnie jak inne motywy w jego twórczości. Nic o białoruskości. Jeszcz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
drakaina
2010/12/26 00:52:04
Tak mnie zastanowiło, na ile ten rozdźwięk: kultura polska = szlachecka, a białoruska i ukraińska = chłopska bierze się z historycznej sytuacji właśnie na tamtych ziemiach: tam panami byli Polacy, a miejscowa ludność to było głównie chłopstwo. Jak Czesi i Słowacy, którzy za panów mieli z kolei Niemców. Te wielkie szlachecko-magnackie majątki, opisywane w różnych sienkiewiczach i będące przedmiotem westchnień zapatrzonych w "narodową tradycję" Polaków to głównie tzw. kresy wschodnie, nie? To też taka luźna uwaga, niemająca podparcia w porządnych badaniach, ale tak mi się jakoś skojarzyło... Oczywiście jak Wacław Potocki krytykował szlachtę polską to miał na myśli pewnie tych z okolic Sandomierza czy Warszawy tak samo, ale w stereotypie obecnie powielanym ziemie wschodnie - litewskie, białoruskie, ukraińskie - odgrywają szczególną rolę, a tam te różnice były szczególnie dobrze widoczne. I zresztą nawet w nielubianej przeze mnie "Dolinie Issy" i jeszcze bardziej nielubianych rozmaitych Odojewskich jest ta jakaś fascynacja "radosną pogańskością" chłopstwa...
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2010/12/26 10:23:34
Moim zdaniem masz rację, bo np. to co się działo na Ukrainie, to mi wygląda na klasyczny kolonializm ze strony Polaków. Chyba w mniejszym stopniu na Białorusi, ale nie dam głowy. Stereotyp Polaka-pana pokutuje tam do dziś. Hihi, gdy byliśmy w muzeum Dzierżyńskiego, to mój kolega Białorusin powiedział, patrząc na portret małego Feliksa: "Te rysy twarzy - od razu widać, że to pańskie dziecko!". Nie: polskie - tylko: pańskie. ;-)
-
Gość: Krzysztof, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/26 12:32:32
A ja mam takie wspomnienie, że za głębokiej komuny w PRL, nasze ukochane władze też pokazywały w TV chodzenie z turoniem i inne ludowe obrzędy z wielką intensywnością. Zapewne aby pokazać poprawną ideologicznie "ludowość" oraz aby odkatolicyzować obrządki świąteczne.
Pytanie, czy u Białorusinów to spontan, czy spontan wpomagany przez władze.
Takie mam poczucie, że jednak wspomagany.
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2010/12/26 21:55:37
Krzysztof, popełniasz błąd, który popełnia wielu Polaków, przyrównujących każdą dyktaturę, czy to białoruską, czy chińską - do dyktatury komunistycznej w Polsce. Zastanów się, po co Łukaszenka miałby dyskredytować chrześcijaństwo? Komuniści mieli powód - ideologia marksistowska plus pozbawienie siły bardzo wpływowej organizacji, jaką był Kościół. Łukaszenka ani nie wyznaje marksizmu, ani nie konkuruje z Kościołem. Przeciwnie - jest w bardzo dobrych stosunkach z prawosławnym patriarchatem moskiewskim. Na prezydenckiej witrynie internetowej jest sporo zdjęć Łukaszenki, jak uczestniczy w obrzędach religijnych i obściskuje się z hierarchami. Ostatnio właśnie moskiewski patriarcha Cyryl pogratulował mu zwycięstwa w wyborach.
-
Gość: Krzysztof, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/26 22:34:06
Napisałem w pierwszej części zadania "Zapewne aby pokazać poprawną ideologicznie "ludowość" ... To dotyczy i PRL i Białukaszenrusi.

Wyjaśnienie: ten nowy naród musi się czymś odróżnić od innych, zbudować jakiś etos. Ta ludowość ma, na moje oko, taką właśnie rolę - vide. neopogaństwo na Litwie.
Potrzebna jest im idea i tradycja inna niż polska i rosyjska.
Dlatego pytam o spontan wywoływany.
Jeżeli chodzi o dyktatury, to, tak na marginesie, wszystkie europejskie pochodzą z tego samego ojca - pochodzą z lędźwi Jana Jakuba od "Umowy Społecznej" i woli powszechnej.
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2010/12/26 23:07:29
A, pod tym względem rzecz wygląda trochę bardziej skomplikowanie. Początkowo Łukaszenka stawiał na budowanie tożsamości narodu na motywach sowieckich. Po prostu wiedział, że to się spodoba ludziom i będą go popierać. W tych czasach, wśród nastawionej opozycyjnie młodzieży, zaczęło narastać zainteresowanie kulturą ludową. Było to właśnie anty-łukaszenkowskie!

W ostatnich latach Łukaszenka zauważył, że motywy sowieckie już się ograły i nie budzą tak dużego entuzjazmu, jak dawniej. Z tego powodu zmienił ton propagandy na narodowo-ludowy. Innymi słowy, sprytnie ukradł opozycji jej symbolikę.

Co jednak nie znaczy, że od teraz wszelkie zainteresowanie kulturą ludową jest na Białorusi oznaką poparcia dla reżimu. Przeciwnie. Mam wrażenie, że kultura ludowa to wciąż jest mimo wszystko kontr-kultura.

Na przykład, moi przyjaciele z Białorusi biorą udział w spontanicznie organizowanych imprezach, odtwarzających obrzędy ludowe. Ich znajomi, którzy to organizują, to etnolodzy, studenci i nie tylko. Kontrkulturowość jest u nich wyraźna.
vimeo.com/2906577
vimeo.com/2897936
vimeo.com/2893270
vimeo.com/2885110
-
Gość: Arek, *.217.146.194.generacja.pl
2010/12/27 08:48:45
Nie zgadzam się co do kilku tez, ale od początku.

Po pierwsze myślę, że nie żyliśmy z Białorusinami w jednym państwie, czyli RON, gdyż tych Białorusinów zwyczajnie nie było. Należy się zastanowić, czym są dzisiejsi Białorusini. Dla mnie, jakby nie patrzeć, to zlepek wpływów ruskich, polskich i rosyjskich. Oczywiście pierwiastek ruski jest pierwotną bazą dla budowy ich świadomości narodowej, nie do końca ukształtowanej do dzisiaj. Mimo wszystko, nie można powiedzieć, że Rusini to Białorusini. Z Rusinów wywodzą się również Ukraińcy, Bojkowie, Łemkowie i jeszcze wiele innych grup, które nie dotrwały do naszych czasów.

Białorusinów kształtowały wpływy polskie, rosyjskie, radzieckie(nie to samo co rosyjskie) itd. We współczesnej Białorusi wciąż wpływy radzieckie wydają się pozostawać najsilniejsze. Niemniej trudno mówić, abyśmy żyli z nimi kiedykolwiek w jednym państwie, gdyż Rusini to nie byli żadni Białorusini. To jak stawianie jajka przed kurą. Zresztą na tej samej zasadzie równie dobrze można by powiedzieć, że żyliśmy w jednym państwie z Ukraińcami, co też jest dość naciągane. Trzeba pamiętać, że historia państwa białoruskiego jest dość krótka. Pierwsze próby inteligencji to dopiero 1918 rok. W dodatku próby te nie pociągnęły za sobą szerokich mas. Nie było na nie po prostu odzewu, bo też nie było tych Białorusinów, poza małą warstwo inteligencji poczuwającej się do odrębności. Zajęli małą wioskę i ogłosili niepodległość. Jak się w takich warunkach kończą działania każdy się może domyślać. Cóż, to było porywanie się z motyką na słońce.

Drugą ważną rzeczą jaką chciałbym powiedzieć jest to, że wbrew modzie panującej w naszym kręgu cywilizacyjnym na nieocenianie innych cywilizacji, zwyczajów itp.ja uważam, że należy jednak je oceniać.

Otóż wybór jest podstawową cechą pchającą nasz gatunek w rozwoju. Bez wyboru nie ma postępu. Wybieramy wszędzie, czy to idąc na zakupy do sklepu, czy podejmując pracę. Bez wyboru nie ma życia.

Z wyborem wiąże się ocena. Bez oceny nie jesteśmy w stanie podjąć korzystnej dla nas decyzji. Ocena jest w tym zagadnieniu kluczową sprawą i stoi zawsze za określeniem wyboru którego dokonaliśmy. Czasami jest błędna, czasami nie optymalna, czasami idealna, ale nie ulega wątpliwości, że jest nam potrzebna do podejmowania działań.

Kultura to nic innego jak produkt, nieco szczególny, ale to wytwór ludzki. Być może to nie bułki jakie można kupić w piekarni i nie buty ze sklepu obuwniczego, ale jak wszystko co jest dziełem rąk ludzki, lub też czynów ludzkich - to produkt.

Produkt ten - kultura - jest elementem, który najsilniej warunkuje naszą postawę społeczną jako ludzi jak również nasze stosunki społeczne. Warunkuje ona rozwój całego społeczeństwa. Warunkuje rozwój państw i narodów.

Zatem wybór kultury lub jej elementów rzutuje chyba najsilniej na nasze życia, nasze państwa, społeczeństwa. Jeśli idąc do sklepu dokonuję wyborów tak błahych jak "masło czy margaryna" tylko po to aby zaspokoić swoje prozaiczne potrzeby to nie ulega wątpliwości, że wybór kultury, który najsilniej definiuje człowieka osadzonego w pewnej społeczności jest wyborem dużo bardziej znaczącym i ważnym dla życia.

Wybór, aby był korzystny musi również wiązać się z krytycznym spojrzeniem. Bez tego, nie ma wyborów a jest jedynie loteria.

Myślę, że kultury i cywilizacje należy oceniać i to dla własnego dobra. Można wtedy przyjmować zwyczaje i prawa, które mogą być dla nas użyteczne, wspierać nas w rozwoju itd. Wreszcie rzecz nieprzydatne i nieużyteczne należy odrzucać i kategorycznie unikać. Nie pomogą nam a mogą tylko zaszkodzić. Jedyny pozytywny skutek jaki mogą przynosić to przestroga dla innych, aby takich rozwiązań u siebie nie przyjmować.

Teraz spójrzmy czym jest Białoruś, jej kultura i jej "cywilizacja". Czy mają oni jakiś wielkich pisarzy, znanych na świecie? Jakieś wiekopomne dzieła jak "Quo Vadis"? Czy mają oni ludzie pokroju Pendereckiego? Czy może wreszcie mają coś, cokolwiek, co mogą "sprzedać" i byłoby to użyteczne?
-
Gość: Arek, *.217.146.194.generacja.pl
2010/12/27 09:04:17
c. d.

Białorusinie nie posiadają nic, żadnej rzeczy anie materialnej z branży IT, co by można było realnie sprzedać i dzięki temu podnieść standard życia. Nie posiadają jakiejś wielkiej kultury, pisarzy, malarzy itp. Nic co by można było pokazać jako atrakcyjne, poza właśnie jakimś folklorem jako turystycznym przykładem skansenu, zapychadłem między kiełbasą a kuflem piwa.

Może to być dla nas ciekawe, jako swego rodzaju egzotyka. Można się pewnie też tym "pobawić". Niestety nie przekłada się to dla nas jakkolwiek przydatne. Zresztą, pokłosiem kultury jest stan państwa. Jaki stan prezentuje RB? Czy atrakcyjny cywilizacyjnie dla przeciętnego Polaka? Przecież to się wszystko z ich kultury bierze, bo skądże indziej?

Pozostaje tylko dokonać wyboru, na podstawie przeglądu osiągnięć tej kultury. Jeśli natomiast spojrzymy na te osiągnięcia, to możemy jasno stwierdzić, że taka kultura jest nam do niczego niepotrzebna. Białoruś nie reprezentuje sobą nic, co by mogło być nam przydatne. No może poza rynkiem zbytu dla naszych firm.

Nie widzę nic, czym można by i należy się zachwycać. Ot, jakaś kultura chłopska, którą po stanie ich państwa nie sposób rozpoznać jako gorszy wybór cywilizacyjny. Wie, orient się podoba, a ta chłopskość to dla nas taki orient właśnie, ale nic poza tym.

Wreszcie biorąc pod uwagę rozwój świadomości społecznej Białorusinów nie dziwi fakt, że odwołują się do kultury chłopskiej. Jest to jedyny możliwy element, do którego mogą się odnosić z racji braku innych możliwości. Przy tym należy zwrócić uwagę, że każdy młody naród nawet na siłę szuka swojej tożsamości, najlepiej wielkiej i chwalebnej misji historycznej. Toteż ichniejsza opozycja do takich elementów stara się odwoływać i takich również na siłę szuka. Biorąc to pod uwagę można postawić diagnozę.

Białorusini to po prostu unaradawiający się chłopi, bez wielkiej kultury i języka, ze stosunkowo bagnistym państwem(ostatnia dyktatura Europy). Bez specjalnie wielkiej historii. Po prostu stało się tak, że "wreszcie" po tych terenach przestali przechadzać się Niemcy, Polacy i Rosjanie. Coś się z tego wykluło, gdyż natura nie znosi próżnie, ale to coś nie jest specjalnie warte uwagi. Ot, orient jako tak i tyle fajnego.
-
joanbern
2011/01/03 21:33:58
ciekawe, pod wieloma względami powyższy komentarz mógłby wzbudzić spore zainteresowanie białoruskiego filozofa Walancina Akudowicza, który Białoruś opisuje własnie w kategoriach "nicości", "nie ma", "nieobecności".
Abstrahując jednak od powyższych rozważań zapraszam na bloga o białoruskiej muzyce:
archipelagbialorus.bee.pl/
I pozdrawiam Autorkę :)
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/01/03 23:14:55
@arek
Białorusinie nie posiadają nic, żadnej rzeczy anie materialnej z branży IT, co by można było realnie sprzedać i dzięki temu podnieść standard życia. Nie posiadają jakiejś wielkiej kultury, pisarzy, malarzy itp.

Hihi, to samo można powiedzieć o Polakach. (Minus Chopin.)

Arek, poza tym ja myślę, że my mówimy o dwóch różnych rzeczach. Ja o kulturze ludowej, ty - o kulturze tzw. wysokiej. Kultura ludowa istniała na ziemiach dzisiejszej Białorusi oczywiście dawno jeszcze zanim białoruscy inteligenci postanowili zmontować coś takiego, jak XIX-wiecznie pojmowany naród białoruski. Montowanie wyszło trochę średnio. Dlatego dziś próbują na nowo, znów budując na kulturze ludowej.
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/01/03 23:15:39
@joanbern
Dzięki za pozdrowienia :)
-
Gość: Arek, *.217.146.194.generacja.pl
2011/01/06 16:30:16
Co po branży IT polskiej, to również muszę przyznać rację. Jednak powoli coś się w niektórych sektorach zaczyna zmieniać. Poza tym, wszystko zależy od tego, do kogo się porównujemy. W przypadku Białorusi to wypada w stosunku do Polski nijak, a my w stosunku np. do Niemiec też. Znaczy się, że Białoruś przebiła już "drugie dno". Zresztą nie umniejsza to faktu, że moje słowa są prawdziwe, oraz nie zmienia to również tego, że choć nie tak jakbyśmy sobie życzyli, wraz z napływem prywatnego kapitału powolutku powstają u nas również centra badawcze, co prawda nie tyle ile byśmy chcieli, ale od czegoś trzeba zacząć, a na takiej Białorusi nie ma po prostu nic.

Kolejną sprawą jest tak ich tzw. kultura ludowa. Faktycznie, jest folklor, zapewne miły dla oka i ucha, bo ludowy, nieco swojski, ale ile to jest warte właśnie ta nieudana próba budowy na tym świadomości narodowej ukazuje. To nie ma żadnej wartości i dlatego się na tym nic nie udało zbudować. Znowu próbują wejść do tej samej rzeki, ale ja im się nie dziwię. W końcu oni nie mają niczego innego, do czego mogliby się odwołać. Jak to mówią "król jest nagi".
-
Gość: Arek, *.217.146.194.generacja.pl
2011/01/06 16:31:49
Poza tym należy dodac, że możemy się pochwalić czymś z historii polskiej myśli technicznej. Czym Białorusini mogą się pochwalić?
-
Gość: Arek, *.217.146.194.generacja.pl
2011/01/06 16:40:26
@Anuszka

Nie dostrzegłem tego "(Minus Chopin)". Jeśli uważasz, że nie mamy artystów którymi moglibyśmy się pochwalić, to coś jest jednak nie tak w moim odczuciu z Twoim postrzeganiem. Nie wiem, czy Ty się lubisz samobiczować. Bez urazy, ale nie pozostaje mi nic innego, tylko kilku wypisać:

Grotowski(Teatr)
Penderecki(Muzyka)
Banach(Matematyka)
Sienkiewicz(głównie za Quo Vadis)
Łukasiewicz(chemik)
Domeyko(geolog, mineralog, inżynier górnictwa)

Tę listę można by ciągnąć i ciągnąć. Przepraszam, ale ja tu nie widzę porównania do Białorusinów i nie uważam, że można by napisać to samo o Polakach. Stwórz choćby adekwatną listę postaci co do tej mojej, ale składającą się z Białorusinów.

Wybacz, ale masz bardzo niskie mniemanie o Polakach, a uważam, że bardzo niesłusznie. Nie ma się co dziwić, skoro media nam to wciskają do głowy, że zachodnie jest lepsze, a polskie be. Szkoda tylko, że nie doceniamy siebie i takie są efekty... :(

-
Gość: Arek, *.217.146.194.generacja.pl
2011/01/06 16:48:58
Specjalnie dla Ciebie Anuszka!

www.ammono.com/contact
Polska firma produkująca największe na świecie krysztaly azotku galu. Właściwie jedyna na świecie z tak zaawansowaną technologią. Wyprzedziła Japończyków, Amerykanów itp.

Jeszcze artykuł: wyborcza.biz/biznes/1,101716,8309575,Polski_krysztal__ktory_zmieni_wszystko__Wyprzedzamy.html

Być może to poprawi Twoje mniemanie o Polsce. :)
-
Gość: Kołodziej, *.165.c84.petrotel.pl
2011/01/16 20:10:02
Arek. To co Ty proponujesz to nie ocena kultury, tylko jej wartościowanie. Dla Ciebie brak tzw. kultury wysokiej jest świadectwem czego ? Braku narodu ? Białorusini byli,właściwie całe dawne Wielkie Księstwo bazowało na elitach białoruskich, to później Żmudzini ukradli historię WKL Białorusinom, ale to chyba wiesz. Co do braku wybitnych postaci o zasięgu międzynarodowym, to zmartwię Cię, ale za ten fakt odpowiadamy głównie my i Rosjanie, polonizacja i rusyfikacja zrobiły swoje. My Polacy chętnie przyjmowaliśmy w swój poczet wybitnych Białorusinów (pod warunkiem, że się spolonizowali i mówili o sobie Polak). Takie były uwarunkowania historyczne, że synowie ziemi białoruskiej zasilali szeregi Polaków i później Rosjan, było tam wiele wybitnych jednostek.
-
Gość: Arek, *.adsl.inetia.pl
2011/01/21 23:41:11
@Kołodziej

Arek. To co Ty proponujesz to nie ocena kultury, tylko jej wartościowanie. Dla Ciebie brak tzw. kultury wysokiej jest świadectwem czego ? Braku narodu ?
--------------
Oczywiście, że proponuję wartościowanie kultury. Przedstawiłem również powody dlaczego takie rozwiązania proponuję. Brak wysokiej kultury może być świadectwem braku narodu. Czy narody nie opierają się przypadkiem na więziach kulturowych również? Mogę sobie wyobrazić naród bez więzi kulturowych, lub tzw. kultury wysokiej, ale to marny naród jest.

Białorusini byli,właściwie całe dawne Wielkie Księstwo bazowało na elitach białoruskich, to później Żmudzini ukradli historię WKL Białorusinom, ale to chyba wiesz.
----------------
WKL bazowało na ruskich elitach, a te elity dobrowolnie się spolonizowały. Nie można mieć za to pretensji do Polaków. Natomiast Litwini dzisiejsi jak najbardziej mają prawo do historii WKL. W końcu to Bałtowie podbili ziemie ruskie i nimi rządzili dość skutecznie. Z czasem oczywiście zaczęli się mieszać z Rusinami, ale ten proces nie zaszedł całkiem, bo inaczej Litwinów by nie było. Natomiast Białorusini to naród zbudowany nie na ruskich elitach WKL, ale na ruskim chłopstwie terenów WKL. To jest ogromna różnica.

Co do braku wybitnych postaci o zasięgu międzynarodowym, to zmartwię Cię, ale za ten fakt odpowiadamy głównie my i Rosjanie, polonizacja i rusyfikacja zrobiły swoje.
----------
Co do przymusowej rusyfikacji mogą mieć pretensje do Rosjan. Co do dobrowolnej polonizacji mogą mieć pretensje do ruskiej elity WKL, ale raczej nie do Polaków.
Poza tym, mnie nie obchodzi dlaczego oni nie mają wybitnych postaci o zasięgu międzynarodowym. Mnie obchodzi fakt, że takich postaci nie mają. Nie rozważamy tutaj "co by było gdyby, babcia miała wąsy".

My Polacy chętnie przyjmowaliśmy w swój poczet wybitnych Białorusinów (pod warunkiem, że się spolonizowali i mówili o sobie Polak)
---------------
Skoro się spolonizowali i mówili o sobie Polak, to nie byli Białorusinami a Polakami. Zatem nie rozumiem jak mogliśmy przyjmować w poczet wybitnych Białorusinów, skoro ich nie było. Natomiast Rusini sami się przyjęli w poczet wybitnych Polaków i to dobrowolnie.

Takie były uwarunkowania historyczne, że synowie ziemi białoruskiej zasilali szeregi Polaków i później Rosjan, było tam wiele wybitnych jednostek.
-----------
Znaczy się, że synowie ziemi obecnej Białorusi bywali Polakami lub Rosjanami wybitnymi. Nigdy nie bywali Białorusinami.
-
Gość: kujawiak, *.swisscom-mobile.ch
2011/05/28 11:59:46
Arek,Arek czas leci a Tobie nic nie lepiej.Może zamiast pisać wiecznie te same głupstwa weź się za lokalizowanie mojego polożenia geograficznego jak to onegdaj bywało,trochę to mniejsze głupstwo będzie niż ta grafomania.
-
2013/11/28 15:20:22
A bo z tego trzeba być dumnym. Nie jesteśmy bowiem tak odlegle od czasów, gdy chłopstwo = naród. Przez to wiele tradycji oraz zachowań nadal w nas występują. Więc to, a nie wycena przedsiębiorstwa zatrudniającego 10 tysięcy osób jest naszą spuścizną. Powinniśmy częściej o tym pamiętać.