Odkrywam Białoruś. To sąsiedni kraj, a przecież tak mało o nim wiemy. ::: Za pośrednictwem tego bloga chcę przekazywać wam moje odkrycia. Zachęcam was do opowiedzenia tutaj waszych odkryć. ::: Odkryjmy razem Białoruś!
Zakładki:
Czytający, czytani, inne projekty
Słowniki języka białoruskiego
Nasza pomoc dla Białorusi
Raport
Ciekawe
Dzienniki Marcowe
Białoruska opozycja
Białoruska władza
Białoruskie fora
Białoruskie media
Blogi o Białorusi
O mnie
Podróż na Białoruś
Polecamy bramkę sms
wtorek, 27 czerwca 2006
Programy TVP o Białorusi - przez internet
Telewizja Polska udostępnia przez internet programy z (wysoce antyreżimowego) cyklu "Białoruś, Białoruś". Można je oglądać przez sieć (transmisja strumieniowa), bądź - jeśli nasze łącze jest za słabe - zgrać do pliku przy użyciu np. takiego programu.


17:12, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Odkrycia różne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 czerwca 2006
Pas słucki
Kolejne odkrycie wspólnego skarbu naszych narodów:
Pas słucki - tkany pas do obwiązywania kontusza. Obowiązkowy element stroju polskiego szlachcica. Również dla Białorusinów jest on historycznym symbolem i skarbem narodowym.

W Polsce takie pasy można zobaczyć w bardzo wielu muzeach regionalnych i prawdopodobnie każdy z nas kiedyś widział przynajmniej jeden, choćby na wycieczce szkolnej. Jednak mało który Białorusin ma szczęście zobaczyć na własne oczy pas słucki! Ze znalezionych przeze mnie artykułów o wystawie, która odbyła się w Mińsku wynika, że na Białorusi takich pasów zachowało się niezwykle mało. Władza radziecka tępiła tam wszelkie przejawy związków z Rzecząpospolitą - w latach 30. pasy słuckie były wyprzedawane za bezcen na Zachód, bądź wręcz niszczone wraz z innymi dziełami sztuki białoruskiej. (Z istniejących do dzisiaj dzieł sztuki - 99% znajduje się poza granicami kraju!) W ojczyźnie tych pięknych tkanin są więc one, paradoksalnie, ogromną rzadkością. Z tego powodu mają one dla Białorusinów status narodowej relikwii.



Woźny pas mu odwiązał, pas słucki, pas lity,
Przy którym świecą gęste kutasy jak kity

(Pan Tadeusz, księga 1)

Część stroju narodowego, noszony przez mężczyzn do kontusza. Wykonywany z cienkiej tkaniny jedwabnej, wykończony frędzlami. Produkowano je w manufakturach zwanych persjarniami. Najsłynniesza z nich była w Słucku. Właścicielami manufaktur byli białoruscy (polsko-białorusko-litewscy?) arystokraci: Radziwiłłowie, Sapiehowie, Ogińscy. Frędzle u pasa są ukłonem w stronę ludowych pasów białoruskich. Mam też przeczucie, że hafty na pasie, choć po części stylizowane na orientalne, mają wiele wspólnego mają wiele wspólnego z opisywaną przeze mnie wcześniej słowiańską symboliką białoruskich ornamentów ludowych.

Tureckie i perskie pasy były rozmaite, dłuższe i krótsze, szersze i węższe, sute i ordynaryjne, wszystkie jedwabne, rozmaitych kolorów i deseniów; srebrem i złotem bogato i skąpo przerabiane. Ordynaryjny pas turecki, mędelkowym zwany, płacił się najtaniej czerwonych złotych 4, stambulski-czerwonych złotych 12, perski- 16, 18 i wyżej, podług gatunku, aż do czerwonych złotych 60. Prócz zaś takich pasów znajdowały się po pańskich garderobach pasy daleko od wymienionych dopiero droższe, albowiem jeden do czerwonych złotych 500 szacowano. Tak pas był długi łokci dziewięć, szeroki do trzech łokci, gruby jak sukno francuskie, tęgi jak pargamin; przeto też takich pasów nie używano do stroju, ale raczej trzymano dla zaszczytu garderoby pańskiej i na podarunki; bywał tkany z nici srebrnej lub złotej, albo po jednej stronie srebrnej, po drugiej złotej, kwiatami jedwabnymi w rozmaite kolory przerabiany. Nastały potem pasy słuckie, bogactwem i pięknością perskim i tureckim bynajmniej nie ustępujące. Każdy pas takowy, bogaty lub ordynaryjny, miał na końcu wyhaftowane słowa: "Factus est Sluciae", którymi różnił się od perskiego i tureckiego.

Jędrzej Kitowicz, opis obyczajów

Inne warianty znaków firmowych na pasach to na przykład: Sluck, Ме ресit Sluciac, Въ градъ Слуцкъ.





Przykładowe artykuły na temat wystawy w Mińsku:
09:14, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 czerwca 2006
"Białoruś w fantastycznych opowiadaniach"
Polska Biblioteka Internetowa zawiera zbiór niezwykle ciekawych książek w postaci elektronicznej, w większości dzieł dość starych, tak, że prawa autorskie do nich już wygasły.

Moim ostatnim odkryciem jest książka Jana Barszczewskiego "Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach", wydana w roku 1844.

Na osądzonej dotąd za stronę zapadłą Białejrusi, daje się od niejakiego czasu wyraźnie postrzegać niezwykły ruch intellektualny. Dopatrujemy się go w faktach objawiających się w literaturze, a więcej jeszcze w żywym interessie, jaki sama Literatura zaczyna obudzać w życiu domowem obywateli, potoczne ich rozmowy ożywiać.

Jestem dopiero w trakcie czytania. Niektóre zabawne fragmenty już na wstępie zwracają moją uwagę:

I w przeszłych czasach Białoruś miała swoich umysłowych przedstawicieli, jeżeli tak nazwać godzi się niezdolnych popleczników wielkich wzorów klassycyzmu. Wszakże pisarze owi, uniesieni wirem zachodnich idej, malejąc w naśladownictwie, nic rozwijali własnego ducha, nietkali kanwy z siebie samych, a ślepo trzymając się przesławnych wzorów, nic przejawili nigdy ducha narodowego, bo go sami nie mieli i niepojmowali. W ich dziełach nie odbiła się ani miejscowość, ani duch strony. Były to raczej żakowskie lukubracje, z łachmanów klassycyzmu francuskiego (...).

Między innemi kilka imion przeszło do Historji Bibliografji polskiej. Franciszek Bohomolec, Jezuita , autor komedji, kontynuator żakowskich djalogów długo trzymających się na scenie jezuickich teatrów. W komedjach tych przedstawiał się świat jakiś dziwaczny, że się tak wyrażę, połowiczny, bo przeznaczone dla teatrów klasztornych, nie wprowadzały osób płci żeńskiej.

Główną ich myślą było wyśmiać wpływ cudzoziemców na kraj, w szczególności na panów, wprowadzających do swych domów francuskie mody, francuskich kucharzy, francuskich guwernerów, których obawiano się wpływu na zepsucie zasad religji i rospowszechnienie wolterjanizmu.

Autor przy okazji uświadamia mi, że Franciszek Karpiński, autor najpiękniejszej polskiej kolędy, jest postacią wspólnej kultury Polaków, Ukraińców i Białorusinów. Urodził się i studiował na Ukrainie, przez 30 lat tworzył na Białorusi, pisał po polsku.

Ta książka przypomina mi jednak o jeszcze ciekawszej sprawie. Otóż my, jako zachodni Słowianie, praktycznie zagubiliśmy naszą starą mitologię i zwyczaje. Przyszliśmy tu ostatni i najbardziej (może jeszcze poza Czechami i resztkami Łużyczan) oderwaliśmy się od prastarych korzeni leżących na Wschodzie. Wystarczy jednak tylko przekroczyć naszą wschodnią granicę, żeby odkryć, że ludzie żyjący tam mają o wiele większą świadomość słowiańskich mitów i zwyczajów. To, co dla nas jest archeologią - dla nich jest rzeczą żywą. Na przykład starosłowiańskie bajki o Babie Jadze, Żmiju i Kościeju, bardzo popularne i opowiadane wszystkim dzieciom w Rosji - kiedyś i Polakom musiały być dobrze znane. Dziś są czymś kompletnie obcym. Również Białoruś dużo bliżej jest słowiańskich korzeni niż Polska.

Ta książka właśnie zbiera starosłowiańskie ślady w białoruskich podaniach ludowych:

Między ludem Białoruskim zachowują się jeszcze i teraz niekótre podania dawnych czasów, które przechodząc z ust do ust, zrobiły się tak ciemne jak mithologja starożytnych narodow.




12:46, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (1) »
Nasze korzenie
Gdy czytam o folklorze Białorusi, dręczy mnie uczucie odcięcia od korzeni. Rzeczy znane Białorusinom - nawet jeśli nie uświadomione, lecz funkcjonujące w zbiorowej świadomości kulturowej - dla Polaków są całkiem obce, choć przecież nie powinny!

Któż w Polsce orientuje się w słowiańskiej symbolice kolorów i ornamentów? Kto z nas zdaje sobie sprawę, że kolorowe wzorki na haftach ludowych mają głębokie znaczenie religijne i mitologiczne?

W jednym z wpisów przytaczałam historię komunistycznej flagi Białorusi. Była ona zaprojektowana w Moskwie przez bezmyślnych urzędników - kolorystyka, jak i wzór ludowy na skraju flagi zostały dobrane zupełnie przypadkowo. Okazało się, że przypadek był złośliwy: kolory jak i wzór tej flagi są w folklorze białoruskim... symbolami śmierci i przekleństwa. Z drobnymi modyfikacjami flaga została na powrót przyjęta przez prezydenta Łukaszenkę.

Centralnym elementem ornamentu jest romb z wypustkami, główne kolory to czerwień i zieleń:



W białoruskiej tradycji romb z prostymi wypustkami ("promieniami") jest symbolem słońca i jako taki - szczęścia i życia:



Tymczasem, jak piszą Białoruscy internauci:
  • Dość dawno temu czytałem ciekawą pracę o dawnych tradycjach białoruskich. W szczególności o wzorach z figur geometrycznych. Okazuje się, że romb u Białorusinów symbolizował słońce. I od niego idą promienie. Jeśli radosne zdarzenie - to promienie proste, jeśli zaś łamane - to coś złego, często pogrzeb (znak zachodzącego słońca). A więc - znak zachodzącego słońca jest narysowany na prezydenckiej fladze (symbolicznie, prawda?). To jeszcze raz potwierdza, że dla Białoruskiej Radzieckiej Republiki Socjalistycznej (i dla pozostałych republik ZSRR) flaga została narysowana w Moskwie, nawet bez zastanowienia nad sensem, z wzorem wziętym z pierwszej lepszej książki.

  • Dawno temu jechałem pociągiem z uczonym-heraldykiem. On twierdził, że czerwono-zielona szmatka na płocie to znak przekleństwa u Słowian. Potem opowiedział też o ornamentach. Romb z zagiętymi od niego w dół liniami to symbol śmierci. A potem zobaczyłem taki twór wyniesiony w referendum w 1996. Bardzo, bardzo dziwnie...

Z takimi wiadomościami na temat złowrogiej symboliki flagi spotkałam się już kilka razy.



Bardzo polecam stronę uzor.iatb.by - niezwykle ciekawe opracowanie naukowe o bialoruskich wzorach ludowych i ich znaczeniu. Poniżej podaję kilka przykładów:

Drzewo Życia. Symbol wieczności.

Jaryło na koniu. Jaryło był bogiem słowiańskim, uosabiającym siły życiowe przyrody i płodność. Nawiasem mówiąc, na Ukrainie popularnym napojem chłodzącym jest znakomity butelkowany kwas chlebowy marki "Jaryło".

Żytnia Baba. Bogini urodzaju.

Symbol Świętego Drzewa i Radaunicy. O Radaunicy (Radunicy) pisałam już jakiś czas temu - jest to wiosenne święto zmarłych. Ornament przedstawia dwie jodełki jako symbol święta i dwa gwiaździste symbole oznaczające dusze zmarłych przodków. Ten wzór używany jest dla zademonstrowania pamięci przodków i nadziei na nadprzyrodzoną pomoc tychże.
12:38, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 czerwca 2006
Wypadek
Wstrząsająca wiadomość o autorze pięknego bloga o Białorusi br23.net.
Chętnie go czytałam i wymieniałam się opiniami z autorem.

Uładzimier Katkouski jest redaktorem oddziału Radia Swaboda w Pradze, gospodarzem strony pravapis.org i bloga br23.net, poza tym jest związany z wieloma innymi białoruskimi inicjatywami opozycyjnymi.



Uładzimier Katkouski i jego żona Jonada mieli wypadek w Pradze, dnia 15 czerwca 2006. Ostatnie znane mi wiadomości podają, że Uładzimir leży w śpiączce, a jego żona ma amputowaną nogę.


Wiadomość z Prague daily monitor:

Praga, 15 czerwca - Dwoje obcokrajowców zostało ciężko rannych w wypadku samochodowym w centrum Pragi, na Placu Pavlovej, gdzie doszło do zderzenia tramwaju z samochodem strażackim - podała rzeczniczka służb ratunkowych Simona Cigankova.

Do wypadku doszło przed godziną 21, gdy samochód strażacki na sygnale uderzył w tramwaj. Ciężki pojazd odrzuciło na chodnik, gdzie poważnie potrącił dwoje przechodniów.

30-letni mężczyzna, w bardzo poważnym stanie i z licznymi obrażeniami został przewieziony do szpitala Motol w Pradze. Kobieta w tym samym wieku prawdopodobnie straciła obie nogi w wypadku. Została zabrana do szpitala Vinohrady.

Czterech strażaków odniosło lekkie obrażenia, natomiast pasażerowie tramwaju wyszli bez szwanku.


15:23, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Odkrycia różne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 czerwca 2006
Trochę w ciąży
Interesujący artykuł z Więzi:
  • Jedna z młodych działaczek opozycyjnych, podsumowując ostatnie wydarzenia na Białorusi stwierdziła, że udało się tam wykreować prawie-lidera, który wyprowadził ludzi na prawie-Majdan. Problem polega jednak na tym – mówiła – że prawie-ciężarna kobieta nie urodzi dziecka. Czy rzeczywiście marcowe protesty na Białorusi były porażką opozycji i powinny zakończyć myślenie o przemianach w tym kraju?

  • Jednak porównania kijowskiego Majdanu z Placem Październikowym w Mińsku są nieuprawnione i krzywdzące dla tych Białorusinów, którzy podjęli ryzyko protestu po wyborach prezydenckich.

  • Od 2003 r. zlikwidowane zostało około 100 organizacji pozarządowych, w tym wszystkie tak zwane organizacje parasolowe, zapewniające pomoc merytoryczną i techniczną mniejszym inicjatywom. Działalność pozostałych organizacji pozarządowych została poważnie utrudniona poprzez zmiany w przepisach, dotyczących na przykład pomocy zagranicznej, możliwości wyjazdów czy lokali, w których może mieścić się siedziba organizacji.

  • Likwidowane były również, i tak zawsze słabe, niezależne media. Od 2004 r. z rynku znikło prawie trzysta niepaństwowych tytułów. Obecnie łączny tygodniowy nakład niezależnej prasy, krajowej i lokalnej, wynosi ok. 250 tys. egzemplarzy. Dla porównania prezydencki dziennik „Biełarus' Siegodnia” ukazuje się jednorazowo w 500-tysięcznym nakładzie.

  • Prowadzona była polityka zastraszania społeczeństwa, która miała przekonać Białorusinów, że nie warto być przeciw władzy. Dużą rolę w osiągnięciu tego celu odegrało wprowadzenie kontraktowego systemu pracy. W 2004 r. wszyscy pracujący w sektorze państwowym (a państwo jest dominującym na rynku pracodawcą) otrzymali wypowiedzenia bezterminowych umów o pracę i musieli podpisać okresowe kontrakty, których długość zależna była od stosunku pracownika i jego rodziny do białoruskiej rzeczywistości.
01:11, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Odkrycia różne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 czerwca 2006
Statystyki dotyczące poziomu życia na Białorusi
Gazeta.pl podaje rządowe dane dotyczące poziomu życia na Białorusi. Kopiuję je tutaj dla porównania z danymi znalezionymi przeze mnie kilka tygodni temu, opracowanymi przez niezależnych białoruskich socjologów.

Na Białorusi jest 12,1 proc. gospodarstw domowych, w których na jedną osobę przypadają dochody poniżej minimum biologicznego (minimum egzystencji) - wynika z danych ministerstwa ds. statystyki, przytoczonych w najnowszym numerze "Ekonomiczeskoj Gaziety".

Najwięcej takich gospodarstw jest w obwodzie (województwie) homelskim na południu kraju - 16,7 proc., najmniej w Mińsku - 3,4 proc. Wśród rodzin z dziećmi odsetek ten przekracza 19 proc., wśród bezdzietnych jest o połowę niższy (8,6 proc.).

Minimum biologiczne wynosi 161.000 rubli (75 dolarów [= 234 zł]), średnia płaca - 534.000 rubli (250 dolarów [= 780 zł]). W rolnictwie wynagrodzenie jest niższe i wynosi przeciętnie 330.000 rubli (153 dolary [= 477 zł]). Najwięcej zarabia się w Mińsku - średnio równowartość 335 dolarów [= 1045 zł].

W pierwszym kwartale tego roku średnie wydatki na rodzinę sięgały miesięcznie 649.000 rubli (302 USD [= 942 zł]) i były o ponad jedną piątą (21,6 proc.) wyższe niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Przeciętna rodzina najwięcej wydaje na żywność - 43 proc. swych dochodów, ponad 30 proc. na towary przemysłowe i 11 proc. na opłaty mieszkaniowe.

Osoby, na które przypada miesięcznie dochód mniejszy niż 130.000 rubli (60 dolarów [=187 zł]), stanowią 7,1 proc. społeczeństwa, do 250.000 rubli (116 [= 361 zł] dolarów) - 36,8 proc., do pół miliona rubli (233 dolary [=726 zł]) - 56,4 proc., a powyżej pół miliona - 9,7 proc.

Odsetek najbogatszych jest najwyższy w stolicy, gdzie przekracza 21 proc. i jest 2-2,5-krotnie większy niż w innych regionach.

Rząd białoruski podaje o 5% bardziej optymistyczne dane co do minimum egzystencji, ale mówią one o ilości gospodarstw domowych. Dane Manajewa mówią natomiast o liczbie obywateli. Zwykle w biednych gospodarstwach domowych jest więcej domowników - a zatem w zasadzie jest zgodność. Co do wskaźników minimum socjalnego i jego dwukrotności - dane rządowe różnią się od danych niezależnych badaczy:
Rząd podaje 36.8% zarabiających do 116 dolarów, Manajew zaś - 44%.
Z kolei według rządu 56.4% zarabia do 233 dolarów, zdaniem zaś Manajewa tylko 31%. Powyżej - rząd podaje 9.7%, Manajew - tylko 6.7%.

Przy okazji zwraca uwagę, jak niskie muszą być na Białorusi opłaty mieszkaniowe, skoro stanowią one tylko 11% wydatków rodzin.
17:37, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Odkrycia różne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2