Odkrywam Białoruś. To sąsiedni kraj, a przecież tak mało o nim wiemy. ::: Za pośrednictwem tego bloga chcę przekazywać wam moje odkrycia. Zachęcam was do opowiedzenia tutaj waszych odkryć. ::: Odkryjmy razem Białoruś!
Zakładki:
Czytający, czytani, inne projekty
Słowniki języka białoruskiego
Nasza pomoc dla Białorusi
Raport
Ciekawe
Dzienniki Marcowe
Białoruska opozycja
Białoruska władza
Białoruskie fora
Białoruskie media
Blogi o Białorusi
O mnie
Podróż na Białoruś
Polecamy bramkę sms
sobota, 26 sierpnia 2006
Uparci Egipcjanie wracają!
Historia Egipcjan kopiących tunel łyżką do butów (opisałam ją tutaj) ma dalszy ciąg. Onet.pl donosi:

Uparci Egipcjanie na "zielonej granicy"
Dwaj Egipcjanie, którzy chcieli przedostać się z Rosji do Niemiec, za pomocą łyżki do butów przekopali się dwukrotnie - w tę i z powrotem - przez granicę białorusko-polską.
Gdy odesłano ich do Moskwy, niezrażeni wyruszyli na granicę ukraińską - relacjonuje w piątek białoruski tygodnik "Ekspress Nowosti".

Muhammed Anwar el-Maghribi Ali Kuraim oraz Said Ali Taha Mohamed Hasan na początku czerwca postanowili dostać się do Europy Zachodniej przez Rosję. Mając rosyjskie wizy turystyczne, samolotem dolecieli do Moskwy, a potem pociągiem i autostopem pojechali na Białoruś - do granicy z Polską.

Łyżką do butów zrobili podkop pod zasiekami z drutu kolczastego. W Polsce zabłądzili i gdy znów trafili na zasieki, doszli do wniosku, że to już granica Niemiec. Podkopali się więc ponownie - na Białoruś, używając tej samej łyżki do butów. Wpadli jednak w ręce białoruskiej straży granicznej, która odstawiła ich do egipskiej ambasady w Moskwie.

Niedawno pechowych podróżników zatrzymano ponownie, dla odmiany w okolicach rosyjskiego miasteczka Siewsk w obwodzie briańskim - przy próbie przejścia przez granicę na Ukrainę.

czwartek, 24 sierpnia 2006
O ile można wierzyć białoruskim mediom...
Gazeta.pl podaje:

Kopali tunel łyżką do butów

Wyjątkowego pecha miało dwóch obywateli Egiptu, którzy próbowali nielegalnie dostać się do Niemiec. Egipcjanie, którzy przekopali się łyżką do butów pod drutami kolczastymi na Białorusko-Polskiej granicy, wrócili z powrotem na Białoruś, myśląc, że idą do Niemiec.

Przybysze z Egiptu przylecieli jako turyści do Moskwy, po czym przyjechali na Białoruś. Za pomocą łyżki do obuwia wykonali podkop pod drutem kolczastym na białorusko-polskiej granicy.

Jednak na terytorium Polski zabłądzili w lesie. Po pewnym czasie znów zobaczyli graniczne druty kolczaste. Myśląc, że pokonują granicę polsko-niemiecką, zabrali się energicznie do kopania drugiego podkopu tą samą łyżką do obuwia.

Jednak po pokonaniu granicy okazało się, że wrócili na Białoruś, gdzie zostali zatrzymani przez straż graniczną i odesłani do Rosji. Białoruskie media nie podały, koło jakiej miejscowości Egipcjanie zrobili podkop pod drutami.


...Si non e vero, e bene trovato.


piątek, 18 sierpnia 2006
Pejzaże swieżo z Białorusi
Polecam zdjęcia z senq.ownlog.com - prosto z wycieczki na Białoruś.



Zdjęcie: senq.ownlog.com

22:50, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Odkrycia różne
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 sierpnia 2006
Rejtan
Przedstawiam poniżej artykuł o Tadeuszu Rejtanie, opublikowany przez Radio Swaboda. Ma on wyraźnie charakter edukacyjny i propagandowy, zresztą w tekście wspomniane jest, że ta postać historyczna zaistniała w świadomości Białorusinów dopiero... w latach 90. XX wieku. Warto przeczytać ten tekst między wierszami. Da się zauważyć, że świadomość narodowa Białorusinów dopiero się buduje. Garstka białoruskojęzycznej inteligencji stara się przekonać swój naród do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego, podczas gdy machina rządowa - co widać w państwowej TV - usiłuje przekonać raczej do tradycji sowieckich.

Dla nas, Polaków, może to być trudne do pojęcia, ale ten naród - w takim sensie jak rozumiemy słowo "naród" np. w odniesieniu do Polaków czy Niemców - dopiero się rodzi i to w wielkich bólach. Kto i co ukształtuje go ostatecznie? Co stanie się fundamentem świadomości narodowej? Polacy z paru względów ucieszyliby się, gdyby zwyciężyła opcja tzw. patriotyczna. Przede wszystkim dlatego, że naród białoruski w tej formie wyrastałby bardziej z "naszej" historii, byłby nam ideowo bliższy. Sąsiedzi Białorusi od przeciwległej strony - Rosjanie - z pewnością byliby zaś zadowoleni, gdyby Białoruś zdecydowała się budować na fundamencie Związku Radzieckiego. Z tych samych powodów. W ten sposób Białorusini mieliby bowiem więcej wspólnego z Rosjanami.

Obecnie - trzeźwo myślący analitycy widzą, że w białoruskim społeczeństwie przeważa opcja sowiecka (patrz np. książka R. Radzika "Kim są Białorusini?"). Kierunek narodowy reprezentuje tylko nieliczna grupa inteligencji.





Uładzimier Arłoŭ

Tadeusz Rejtan

Główne rysy jego charakteru – gorący patriotyzm i nadzwyczaj wysokie poczucie litwińskiego honoru – w całej pełni objawiły się już we wczesnej młodości w wileńskim kolegium ojców jezuitów. Już tam owe rysy nieraz stawały się przyczyną śmiesznych, tragikomicznych, a czasem i dramatycznych zdarzeń i czynów. Gdy, na przykład, uczniowie podzieliwszy się na „Litwinów” i „Moskali” bawili się w wojnę i Tadeuszowi wypadało być „Litwinem”, on zawsze znajdował się w liczbie zwycięzców. Gdy natomiast w wyniku losowania musiał walczyć po stronie „Moskali”, ustępował nawet najsłabszemu przeciwnikowi – „Litwinowi”. Parę lat później, Rejtan zobaczył w domu swojej narzeczonej portret cara Piotra I i od razu oznajmił, że rezygnuje ze ślubu.

Tymczasem los ojczyzny naszych przodków jako państwa był zagrożony. Rosja wciąż mieszała się w sprawy wewnętrzne Wielkiego Księstwa Litewskiego, jeszcze od czasów Wojny Północnej i tegoż samego Piotra I. Siły patriotyczne stworzyły w 1768 roku zbrojne stowarzyszenie, znane jako Konfederacja Barska i przez cztery lata usiłowały usunąć haniebny rosyjski protektorat. Przez wszystkie te lata Rejtan ze zmiennym powodzeniem walczył w szeregach konfederatów.

Rok 1772 okazał się dla państwa czarnym rokiem. Rosja, Austria i Prusy dokonały pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej. Wschodniobiałoruskie ziemie znalazły się w szponach dwugłowego orła. Pod naciskiem Rosji i jej sojuszników wielki książę i król Stanisław August wyraził zgodę na zwołanie sejmu, który miał zalegalizować rozbiór.

Na nowogródzkim sejmiku powiatowym posłami do Warszawy wybrano jednogłośnie Rejtana i jego przyjaciela Samuela Korsaka. Otrzymali kategoryczną instrukcję: żądać bezwarunkowego wycofania rosyjskich wojsk z obszaru Wielkiego Księstwa.

Nowogrodzcy przedstawiciele spodziewali się, że z takimi nakazami przyjadą na sejm wszyscy posłowie. I – gorzko się omylili. Z sejmowych posłów Wielkiego Księstwa tylko jednostki poparły Rejtana i Korsaka. Większość była albo zastraszona, albo przekupiona. Rejtanowi za samą zgodę na opuszczenie sali posiedzeń zaproponowano 2 tysiące dukatów. Ten w odpowiedzi wyjął szablę.

Szczególnie dramatycznego charakteru nabrały zdarzenia w czasie patriotycznej przemowy Samuela Korsaka, w której ten demaskował posłów-zdrajców. Ci, nie czekając na zakończenie przemówienia, poczęli wychodzić z sali. W odpowiedzi Rejtan legł krzyżem przed wyjściem i zawołał: „Zabijcie mnie, ale nie zabijajcie Ojczyzny!”. Jednak tych, którzy sprzedali honor i sumienie, nie dało się przekonać.

Nazajutrz wśród sejmowej większości znów powstał problem, jak wydalić z sali posiedzeń Rejtana i jego stronników. Zostało ich, zresztą, zaledwie piętnastu. Wówczas rosyjski ambasador Stackelberg postawił wielkiemu księciu i królowi ultimatum: albo bezwarunkowe podporządkowanie, albo wprowadzenie 50 tysięcy rosyjskich żołnierzy do Warszawy. Monarcha pokornie spuścił głowę.

Dowiedziawszy sie o zdradzie króla, salę opuścili wszyscy obrońcy niepodległości oprócz Rejtana, Korsaka i mińskiego posła Boguszewicza. Tadeusz odmówił jedzenia, lub, mówiąc współcześnie, obwieścił głodówkę protestacyjną...

Istnieją poszlaki, że w tych dniach po warszawskich ulicach za Rejtanem chodzili najemni mordercy. Od śmierci ratował go moralny autorytet a także ochrona, której udzielił miezłomnemu Litwinowi, będący pod wrażeniem męstwa, spotkany na sejmie pruski generał Lentulus.

Niewiarygodne napięcie psychologiczne nie minęło bez śladu. Rejtan znalazł się pod wpływem ciężkiej choroby umysłowej. Resztę życia przyszło mu spędzić w rodzinnej Hruszówce w pomieszczeniu z zakratowanymi oknami. 8 sierpnia 1780 roku do majątku podjechał ekwipaż, z którego wysiadł rosyjski oficer. Tadeusz rzucił się do okna i rozbijając szybę śmiertelnie poranił się ostrym szkłem. Miał wówczas nieledwie 38 lat...

Tragiczna postać Rejtana wnikła w naszą świadomość historyczną dopiero w latach 90. XX wieku. W Hruszówce odbywa się święto pamięci bohatera. Ludzie z bloku łukaszenkowskiego i z rady republiki ani razu się tam nie pojawili.



  • Artykuł na stronie Radia Swaboda
  • Książka R. Radzika "Kim są Białorusini"
22:55, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna historia
Link Dodaj komentarz »