Odkrywam Białoruś. To sąsiedni kraj, a przecież tak mało o nim wiemy. ::: Za pośrednictwem tego bloga chcę przekazywać wam moje odkrycia. Zachęcam was do opowiedzenia tutaj waszych odkryć. ::: Odkryjmy razem Białoruś!
Zakładki:
Czytający, czytani, inne projekty
Słowniki języka białoruskiego
Nasza pomoc dla Białorusi
Raport
Ciekawe
Dzienniki Marcowe
Białoruska opozycja
Białoruska władza
Białoruskie fora
Białoruskie media
Blogi o Białorusi
O mnie
Podróż na Białoruś
Polecamy bramkę sms
sobota, 25 grudnia 2010
Dumni ze swego chłopstwa, dumni ze swego pogaństwa

Jak fajnie leżeć na pograniczu wschodu i zachodu. Przez najbliższe dni Białoruś obchodzi Kalady, czyli Kolędy - okres pomiędzy katolickimi a prawosławnymi świętami Bożego Narodzenia. Sposób, w jaki Białorusini mówią o tych świętach, nasunął mi sporo przemyśleń. To, co napiszę niżej, nie jest głosem historyka ani etnologa. Jednak wydaje mi się, że moje amatorskie przemyślenia są rozsądne.

Pani prof. Janion swoją książką "Niesamowita Słowiańszczyzna" stworzyła mit pogańskich Polaków, siłą schrystianizowanych tysiąc lat temu, którym do dziś została po tym trauma i podskórne poczucie pogańskości. Nie podzielam powszechnych zachwytów nad tą wydumaną  koncepcją. Moim zdaniem źródłem specyficznego nastawienia mentalno-religijnego Polaków nie są zdarzenia sprzed tysiąca lat, lecz kontrreformacja, a potem upadek państwa polskiego, a jednocześnie gloryfikacja kultury szlacheckiej. W dodatku autorka zdaje się uważać Polaków za jedynych Słowian na kuli ziemskiej, a katolicyzm za jedyną wersję chrześcijaństwa na słowiańszczyźnie.

Tymczasem wystarczy porównać się z naszymi wschodnimi sąsiadami, aby zdać sobie sprawę, że jesteśmy Słowianami - renegatami. Katolicyzm to na ziemiach słowiańskich ewenement. Norma to prawosławie. Normą jest wywodzenie tożsamości z kultury chłopskiej, a nie - jak u nas - ze szlacheckiej. Nasze słowiańskie tradycje, którymi się tak chlubimy, są marnym i ledwie zachowanym od zapomnienia szczątkiem tradycji przechowywanych na wschodniej Słowiańszczyźnie.

Białorusini do dziś nie wstydzą się pogańskich korzeni swojej kultury. Przeciwnie - na nich świadomie budują swoją tożsamość. Kto w Polsce śmiałby propagować tradycje bożonarodzeniowe w taki sposób, jak na Białorusi?

Kalady (25 grudnia - 7 stycznia) - przedchrześcijańskie święto końca roku. Nazwa pochodzi z łacińskiego "Calendae", nazwy pierwszego dnia miesiąca. Inną wersją źródłosłowu jest słowo "koła", które można powiązać z obrotem roku. Kalady stanowią początek rocznego cyklu ludowych rytuałów i świąt. W późniejszych czasach zostały gładko zaadoptowane dla chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia w Kościołach prawosławnym i katolickim. Ponieważ katolickie święta Bożego Narodzenia są 25 grudnia, a prawosławne - 5 stycznia - Kalady są obecnie odprawiane pomiędzy tymi dniami. Rytualne potrawy były gotowane na trzy rytualne wieczerze: "posnaja wiaczera" [postna wieczerza - nasza Wigilia!], bez mięsa i tłuszczu - 24. grudnia na rozpoczęcie Kalad; "miasnaja" (mięsna) - z mięsem, jajami i słodyczami w wigilię Nowego Roku [nasz Sylwester!]; "hałodnaja" (głodna) lub "wadzianaja" (wodna) na zakończenie Kalad [naszych Trzech Króli!].

W dawnych czasach ludzie przebierali się za zwierzęta i mityczne bestie, nakładając maski, by ukryć swoją tożsamość i zachęcić do radosnego i psotnego świętowania. Paradowali przez wsie śpiewając kolędy, grając w gry i wesoło świętując. Te tradycje obecnie odżywają [po upadku Związku Radzieckiego] (...) Grupy kolędników obnoszą na kijach symboliczne Słońce [nasza Gwiazda Betlejemska!] i kozie głowy oznaczające płodność [nasz turoń!]. (...) Pogańskie święto w rzeczywistości nie ma związku z narodzinami Jezusa. Jak wiele starożytnych zwyczajów, zostało zaanektowane przez Kościół dla odwiedzenia ludzi od starych przesądów.

Zauważcie, że te popularne opracowania prawie zupełnie pomijają aspekt chrześcijański Świąt - ba, opisują go nieprzychylnie! - i skupiają się na ich znaczeniu przedchrześcijańskim.

Ważne jest przy tym, że owa pogańskość jest ściśle związana z kulturą chłopską. Polacy uważają się za dziedziców kultury szlacheckiej. Stąd wstydliwe "chrzczenie" wszelkich elementów pogańskich w kulturze. Tymczasem nasi słowiańscy sąsiedzi otwarcie budują swoją tożsamość na kulturze chłopskiej (z wyjątkiem Czechów, którzy czują się mieszczanami; nie wiem też, co sądzić o Rosjanach). Białorusini są natomiast o tyle szczególni, że chyba najmocniejszy kładą nacisk na elementy pogańskie w tej kulturze chłopskiej. I są z tego dumni.

Nie uważam, że polska kutura jest w jakikolwiek sposób gorsza od białoruskiej. Ani że jest lepsza. Nie ma sposobu, by mierzyć wartość kultur, gdy zawierają oryginalne, nieporównywalne ze sobą elementy. Powinniśmy po prostu pamiętać, że niezwykłością - prawdopodobnie na skalę światową - polskiej kultury jest owa szlacheckość, która jednakże mocno wyklucza odwołania do kultury chłopskiej i do pogaństwa. Natomiast niezwykłością kultury białoruskiej jest jej radosna, bezwstydna pogańskość.

Ponieważ dzielimy z Białorusinami setki lat wspólnej historii w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, moglibyśmy chyba powiedzieć, że te dwie wersje kultury są jakby dwiema stronami medalu. Czymś uzupełniającym się wzajemnie. My mamy coś, co oni  mają w mniejszym stopniu - choć nie śmiem zgadywać, czy za tym tęsknią, bądź tego w ogóle potrzebują. Mamy zatem szlacheckie umiłowanie formy, przywiązanie do genealogii, potrzebę wykazywania przynależności do kultury zachodniej, kult wolności specyficznie połączony z kultem heroizmu. Oni zaś mają to, czego nam brakuje i za czym chyba czasem tęsknimy - prostotę obyczajów, prastarą symbolikę, która jakoś relatywizuje chrześcijaństwo, uwalnia od ciągłego przymusu dorastania do "bycia zachodem"... Która daje zarówno łączność z przodkami w Dziady, jak i radosne orgie w Noc Kupały.

Mam nadzieję, że to co napisałam nie zostanie źle zrozumiane, jako jakiś nacjonalizm lub patrzenie z góry na sąsiadów. Przeciwnie, ja wciąż mam uczucie, że my Polacy zostaliśmy okaleczeni - prawie wszystko, co działo się ciekawego w historii i kulturze Rzeczpospolitej - działo się na wschodzie, poza obecnymi granicami Polski. Teraz żyjemy pozbawieni tego wschodniego pierwiastka. Historia idzie do przodu i dwóch kultur nie da się zlepić (właściwie trzech, bo przecież jeszcze Ukraińcy!) - ba, one pewnie nigdy nie stanowiły całkowitej jedności, odkąd - tysiąc kilkaset lat temu - przodkowie Polaków powędrowali znad Dniestru dalej na zachód. Ale jednak mam takie uczucie, że lepiej byłoby dla nas, gdyby ta druga, wschodnia twarz kultury słowiańskiej była u nas bardziej widoczna, przestała być przedmiotem wstydu i podejrzliwości.

Bo też nie jest prawdą, że nasze kultury są całkiem różne. Gdy czytam o kulturze białoruskiej, wciąż zadziwia mnie, jak wiele mamy wspólnego - choć widzianego nieraz w odmiennym świetle. Już przecież z opisu Kalad wynika, że nasze tradycje swiąteczne są właściwie tymi samymi tradycjami, co u Białorusinów - lecz przedstawionymi w oprawie chrześcijańskiej, a nie pogańskiej.

20:06, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (19) »
piątek, 04 maja 2007
Białoruski Leonardo
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, człowiek renesansu z pokolenia Mikołaja Kopernika: pisarz, tłumacz, wydawca, medyk, ogrodnik... Europejczyk, któremu mobilności mogą pozazdrościć dzisiejsi obywatele Unii: studiował w Połocku, Krakowie i Padwie, w Kopenhadze był sekretarzem króla Danii, a w Królewcu - księcia Prus. W Wenecji, Norymberdze i Augsburgu zgłębiał sztukę drukarską, pracował w Pradze i Wilnie, szukał szczęścia w Moskwie.

Jeden z najsłynniejszych Białorusinów. Franciszek Skaryna. Tutaj więcej szczegółów o nim.


11:19, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 marca 2007
Dzisiaj w Krakowie!


Dziś w krakowskim Klubie Studio:

Z powodu małej ilości  wiedzy i informacji dotyczącej szeroko pojętej kultury sąsiedniej Białorusi  oraz celem integracji dwóch kultur – białoruskiej i polskiej, zainicjowaliśmy serię koncertów alternatywnej muzyki białoruksiej w Krakowie. Zasadniczą ideą koncertów jest integracja Białorusinów i Polaków poprzez uczestnictwo w koncertach białoruskich, zapoznanie się ze współczesną kulturą sąsiedniej Białorusi, nawiązanie bliższych kontaktów poprzez promocję wartości europejskich celem dalszej szeroko rozumianej współpracy. Pierwszy koncert odbędzie się 16 marca b.r. o godz. 20.00 w klubie „Studio” przy ul. Budryka 4. W koncercie tym wezmą udział czołowi przedstawiciele białoruskiej muzyki alternatywnej – zespoły NRM, Krama oraz Pomidor/off.

Kilka słów o zespołach. Zespół NRM (Niezależna Republika Mroja) został założony w 1994 roku na gruzach zespołu Mroja. Zmiana nazwy, a także stylu muzyki była związana z tzw. "zmęczeniem materiału" oraz chęcią odejścia od stereotypów narosłych wokół poprzedniej formacji. W skład NRM weszli wszyscy muzycy z Mroi - wokalista Lavon Volski, gitarzysta Pit Paŭłaŭ, basista Juraś Laŭkoŭ i perkusista Aleh Dziemidovič. NRM w swoim dorobku ma takie albumu jak „Łałałała”, „Odzirydzidzina” i „Pašpart hramadzianina N.R.M.”, „Akustyčnyja kancerty kanca XX stahodździa”, „Try čarapachi” i „Dom kultury”. W 2004 roku z okazji dziesięciolecia ukazała się składanka „Spravazdača 1994-2004”. W roku 2005 zespół odbył dwie trasy koncertowe w Polsce, w tym jedną jako gość specjalny urodzinowej trasy Pidżamy Porno.

Krama jest jednym z czołowych zespołów białoruskiej sceny muzycznej, który w ciągu swej prawie dwudziestoletniej historii zyskał szerokie grono wielbicieli oraz był wielokrotnie nagradzany za swoje artystyczne dokonania. Krama istnieje na muzycznym rynku od 1991 roku, gdy utworzyli ten zespół członkowie grupy "Rokis". W repertuarze możemy znaleźć kawałki na pograniczu rock-&-rolla i bluesa oraz teksty, często zabarwione nutką ironii lub dekadenckiej nostalgii. W ubiegłym roku zespół nagrał płytę zawierającą najlepsze kawałki grupy: "Krama - Budź Razam z Nami - Pierszy Aficyjny - The Best". Znalazły sie na niej tak znane utwory jak "Hej tam naliwaj" czy "Chavajsia u bulbu".

Zespół Pomidor/off na białoruskiej scenie muzycznej pojawił w drugiej połowie lat 90-ch. Brał udział w najbardziej znanych białoruskicj projektach muzycznych: „Narodny Albom”, „Światy wieczar 2000”, „Ja naradziusia tut”, „Personal Depeche”. Wydał swój album: „„Świata pakradziena”

Szczegółowe informacje o serii koncertów p.t. „Białoruska Alternatywa” można znaleźć na stronie www.bialoruskalternatywa.pl (strona będzie dostępna od 05.03.2007). Na stronie również można będzie znaleźć zdjęcia z koncertu i sample dźwiękowe artystów.
06:17, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 31 lipca 2006
Adam Mickiewicz a Białoruś

Za moich czasów o obrzędzie Dziadów mówiło się w szkole oględnie, że "ludowy", podobnie jak inne motywy w jego twórczości. Nic o białoruskości. Jeszcze gorzej było za czasów Sokrata Janowicza:

Popadałem w coraz większe zdziwienie ogromem poznawanej przeszłości Białorusi. I jak to ze mną bywa, natychmiast chciałem podzielić się swymi wrażeniami z innymi ludźmi, właśnie usiłując publikować swe teksty-zdziwienia na ten temat. Byłem bowiem w tym przedmiocie nie mniej głupi, aniżeli wszyscy Białorusini. Trzeba koniecznie wiedzieć, że historii Białorusi od dawna zakazano i jeśli cokolwiek dowiadywano się z niej, to jedynie w postaci prowincji polskiej bądź rosyjskiej. Nigdy zaś jak o zjawisku samoistnym. Pamiętam, jak się potężnie naraziłem polonistce w technikum, kiedy upierałem się przy białoruskich korzeniach twórczości Adama Mickiewicza. Odebrała ona to niczym potwarz polskiemu wieszczowi. Występujące w „Panu Tadeuszu” nazwy roślin „świerzop” czy „dzięcielina” – niezrozumiałe Polakom – objaśniała wielce bałamutnie, gdy tymczasem szło o najzwyklejszą naszą „świrepkę”, „dziacialinę”. Oczywiście, zarobiłem przysłowiową „pałę” z przedmiotu, a także po raz pierwszy epitet „białoruskiego nacjonalisty”, co mnie cholernie wbiło w dumę!

Dzisiejsze ściągi internetowe dla maturzystów świadczą o znacznym postępie. Wiele z nich wspomina np. o białoruskim pochodzeniu święta Dziadów. Warto zauważyć, że gdy czasem mówi się w szkole o "folklorze litewskim" u Mickiewicza, to w rzeczywistości chodzi również o folklor białoruski. W czasach Mickiewicza bowiem słowa "Litwa" używano w sensie: Wielkie Księstwo Litewskie. Na użytek byłych i przyszłych maturzystów przytaczam kilka dalszych wiadomości o białoruskich inspiracjach Mickiewicza.

  • To lubię: motyw odwiedzania starej cerkwi przez zmarłych. Zgodnie z podaniami Białorusinów, nieczyste siły i zagubione dusze znajdują sobie przystań właśnie w takich miejscach.

  • Kurhanek Maryli: białoruska tradycja pogrzebowa, zgodnie z którą krzyże i kamienie stawiane były tylko na grobach mężczyzn - na grobach kobiet zaś usypywane były kurhanki.

  • Dudarz, Lilie: Postać wędrownego śpiewaka lub Starca, charakterystyczna dla dawnej Białorusi, uosobienie mądrości i cnoty.

  • Świtezianka, Rybka: W Białorusi, kraju rzek i jezior, każdy chłop wierzył w bajkowe istoty zamieszkujące zbiorniki wodne. Było nawet święto rusałek, obchodzone rano drugiego dnia Zielonych Świątek.

  • Pani Twardowska, Tukaj: Umowa z czartem spisywana jest na wołowej skórze. W białoruskich legendach i baśniach symbolem siły nieczystej jest właśnie wołowa skóra, na której diabeł spisuje grzechy. Łysa Góra jako miejsce sabatu czarownic. Zgodnie z podaniami białoruskimi, "na Koladę, podobnie jak na spotkanie wiosny i w świętojańską noc, na Łysą Górę w Kijowie zlatują się wiedźmy i czarownice, a litewskie wiedźmy na górę Szatriju, natomiast polskie, czeskie i słoweńskie na Babią Gorę".

  • Powrót taty: Buława jest bronią często występującą w podaniach białoruskich.

  • Świteź: z białoruskich podań pochodzi motyw zniknięcia cerkwi, która za grzechy ludzi zapadała się pod ziemię, wraz z tymi, którzy się w niej znajdowali.


  • Wymienione przykłady pochodzą z: A. Brusiewicz, Kultura białoruska w "Balladach i romansach" Adama Mickiewicza, w: Poszukiwanie wspólnych korzeni kulturowych Białorusi i Polski, Materiały z konferencji międzynarodowej, Wigry 6-8 czerwca 2005, Suwałki 2005

  • Słowo jest wszystkim, rozmowa z Sokratem Janowiczem. Wynika z niej, iż powszechne przeświadczenie Polaków, że "świerzopa ni ma", powinno już dawno runąć (więcej o świerzopie tutaj).

  • Nawiasem mówiąc - Adam Mickiewicz jest dziś jednym z ważniejszych pisarzy, których poznają w szkole dzieci na Białorusi, także w szkołach rosyjskojęzycznych. Wśród lektur obowiązkowych są też dzieła Elizy Orzeszkowej i Henryka Sienkiewicza - pisał Jerzy Haszczyński w 1999 roku. Artykuł Mniej łaknienia, mniej obaw jest już trochę nieaktualny w części dotyczącej sytuacji sytuacji bytowej na Białorusi. Nie wiem, czy lektury w szkołach pozostały te same? Bardzo jednak ciekawe są fragmenty dotyczące historii stosunków Białorusinów z Polakami.

19:41, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (3) »
niedziela, 09 lipca 2006
Polskie badania nad wschodnim pochodzeniem "Bogurodzicy"
Kto jest zaszokowany wiadomością zamieszczoną w poprzednim wpisie o tym, że "Bogurodzica" to prastara pieśń białoruska i prawosławna, niech koniecznie przeczyta artykuł Romana Mazurkiewicza, badacza kultury i literatury staropolskiej:

"BOGURODZICA" W ŚWIETLE TRADYCJI CHRZEŚCIJAŃSTWA WSCHODNIEGO

Biegnący już niemal przez dwa stulecia nurt naukowych dociekań nad Bogurodzicą nie doprowadził jak dotąd do definitywnego "rozwiązania zagadki", o jakim śnił swego czasu jeden z najwybitniejszych naszych filologów, Aleksander Brückner, a przed nim i po nim wielu innych wytrawnych badaczy i miłośników starożytności literackich i muzycznych, którzy podejmowali trud dociekania prawdy o czasie narodzin, środowisku, domniemanych wzorcach czy wreszcie o anonimowym twórcy sławetnej "pieśni ojców". I mimo że, jak pisał już w roku 1922 ks. Wyrzykowski, "wyciśnięto z tekstu wszystko, co tylko wycisnąć było można; zbadano nie tylko każdy wyraz i każdą literę, lecz nieomalże każdą kreskę", Bogurodzica pozostaje ciągle zagadką, choć nie jest to już dzisiaj z pewnością, jak pisał niegdyś Brückner - "zagadka zamknięta na siedem pieczęci". Dziesięciolecia badań nie poszły bowiem na marne; prócz ogromnego wzbogacenia wiedzy o samej pieśni, odsłoniły przy okazji ogromny obszar z dziejów naszej kultury średniowiecznej i jej europejskich powiązań, stały się impulsem dla owocnych dociekań z zakresu dziejów języka, hymnografii, wersyfikacji, duchowości itd.

(...)

Z pewnością nie wyczerpano jeszcze w tym zakresie wszystkich możliwości, zbyt słabo też, jak się zdaje, uwzględniano w badaniach niezbędne w stosunku do dzieła tak klasycznie jak Bogurodzica "średniowiecznego" podejście interdyscyplinarne; zdumiewające, na przykład, jak niewiele uwagi poświęcali warstwie dogmatyczno-modlitewnej Bogurodzicy (już u schyłku XIV wieku nazwanej "pieśnią pełną niebieskich tajemnic") nasi teologowie (Wyrzykowski, Brudz, a ostatnio Hryniewicz i Napiórkowski).

Niemal od zarania naukowej refleksji nad Bogurodzicą uwaga wielu jej badaczy kierowała się w stronę tradycji chrześcijaństwa wschodniego. Poczynając od marginalnych wzmianek o greckim rodowodzie niektórych słów pieśni aż po monografię Józefa Birkenmajera, najbardziej żarliwego entuzjasty "hipotezy bizantyńskiej", szukano w kręgu grecko-słowiańskim inspiracji, wzorców, środowiska czy wręcz autora patrum carminis. Prezentacja choćby najważniejszych tylko domysłów i ustaleń w tym względzie zabrałaby tu zbyt wiele miejsca. Przypomnijmy więc tylko, że zwolennikami łączenia Bogurodzicy z inspiracjami bizantyńskimi czy starocerkiewno-słowiańskimi, wprost lub też za pośrednictwem Zachodu, byli m.in. Wacław A. Maciejowski (1839), N. Narbrzan-Bętkowski (1869), Konstanty Małkowski (1872), ks. Jan Fijałek (1903), Wasyl Szczurat (1906), Vatroslaw Jagić (1909), Andrzej Wyrzykowski (1922), Tadeusz Lehr-Spławiński (1936), Roman Jakobson (1961), Julian Krzyżanowski (1963), Adolf Stender-Petersen (1964), Augustyn Steffen (1967) i Tadeusz Milewski (1969).

Badania ostatnich trzech dziesięcioleci wykazywały przeważnie skłonność do lekceważenia hipotez o orientacji bizantyńsko-słowiańskiej, przesuwających z reguły czas powstania pieśni przed wiek XII. Sceptyczne co prawda, ale i wyważone stanowisko w tym względzie zajął kilkanaście lat temu Stanisław Urbańczyk, który pisał: "Myślę, że nad argumentami zwolenników wpływów bizantyńskich nie powinno się tak lekko przechodzić; należy się im przyjrzeć i wartość ocenić. Również i literatury w języku staro-cerkiewno-słowiańskim nie należy a priori wyłączać z pola widzenia."

(...)


Autor artykułu proponuje - jako uzupełnienie badań językowych - zbadanie tekstu "Bogurodzicy" pod kątem treści teologicznej. Taka analiza wykazuje duży związek pieśni z tradycją związaną z postacią Jana Chrzciciela, wywodzącą się z chrześcijaństwa wschodniego.

Artykuł został opublikowany w miesięczniku "Znak" (1994, nr 3, s. 30-41).


  • Miesięcznik "Znak"
  • Archiwalne numery "Znaku" dostępne na portalu opoka.org.pl
  • "Znak" nr 3, 1994
  • Roman Mazurkiewicz, "BOGURODZICA" W ŚWIETLE TRADYCJI CHRZEŚCIJAŃSTWA WSCHODNIEGO
  • O autorze
09:12, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (4) »
"Bogurodzica" też nie nasza??
Zbliża się 15 lipca, rocznica bitwy pod Grunwaldem. Dla Białorusinów jest to jedna z najważniejszych rocznic narodowych, choć nie jest obchodzona jako święto państwowe.

Wśród młodych Białorusinów, podobnie jak wśród Polaków, popularne są bractwa rycerskie. Na coroczne obchody pod Grunwaldem zjeżdżają do Polski również bractwa z Białorusi:




Baharodzica, Dziavica
Boham słaviona, Maryja

U tvajho syna, Haspadzina
Maci zvalona, Maryja

Maci zvalona, Maryja
Zyčy nam i adpuści nam

I dziela Chrysciciela, Božyča
Słyš hałasy, čałaviečy myśli poŭń

I malitvu ciabie uznosim
I dać rady ciabie ž prosim

Daj na śviecie zbožny pabyt
Pa žyvocie daj rajski byt

Baharodzica, Dziavica
Boham słaviona, Maryja



Zaskakująca okazuje się konfrontacja polskich i białoruskich informacji o pieśni "Bogurodzica".

Polska Wikipedia:
"Bogurodzica" to średniowieczna, najstarsza polska pieśń religijna i najstarszy polski tekst poetycki. Tradycja przypisywała jej autorstwo św. Wojciechowi, dziś przyjmuje się, że powstała prawdopodobnie w połowie XIII wieku. Pierwsze zapisy pochodzą z 1407, 1408 lub 1409 roku (różne źródła inaczej podają).

Bogurodzica była pieśnią bojową polskiego rycerstwa pod Grunwaldem, co opisuje Jan Długosz, oraz w bitwie pod Warną. Była także odśpiewana podczas koronacji Władysława Warneńczyka.

W Bogurodzicy znajdują się liczne archaizmy. Niektóre z nich były przestarzałe już w XV wieku.


Białoruska Wikipedia:

"Baharodzica" - hymn państwowy Wielkiego Księstwa Litewskiego od XIV do XVIII wieku. Od XV wieku nazywany również "Pieśnią Ojczyzny" i uważany już za starodawny. Śpiewany przy koronacjach, ceremoniach dworskich i innych uroczystościach, przez wojska przed bitwami, przy wystawianiu relikwii i na pogrzebach osobistości państwowych.

Nawet wedle swojej nazwy - jest to hymn prawosławny. "Bogurodzicę" kojarzy się raczej z hymnem niż z modlitwą, na podstawie układu wierszowanego tekstu i melodii, bliskiej ludowej.

Na sztandarze Wielkiego Księstwa Litewskiego z jednej strony znajdował się wizerunek Pogoni, a z drugiej - wizerunek Bogurodzicy. Ponieważ od XIII wieku wizerunek Bogurodzicy był herbem Księstwa Połockiego, możliwe jest, że Wielkie Księstwo Litewskie zapożyczyło ten herb wraz z hymnem "Bogurodzicy" od Połocka.

Na podstawie badań językowych można w przybliżeniu określić czas powstania hymnu - połowa XIV wieku, jednak użyte w tekście starobiałoruskie archaizmy przemawiają za uznaniem tego utworu za dzieło XII-XIII wieku, a nawet XI wieku. "Bogurodzica" odznacza się oryginalną strukturą, nie mającą analogii w literaturze greckiej, łacińskiej, czeskiej i niemieckiej.

Jan Długosz w swojej kronice podaje, że na początku bitwy pod Grunwaldem wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego odśpiewały Bogurodzicę, po czym potrządając włóczniami ruszyły na wroga.

W końcu XIV wieku "Bogurodzica" razem z Jagiełłą i jego otoczeniem trafiła do Polski. W XV wieku hymn był już szeroko znany w Polsce i stał się wojskowym i państwowym hymnem Królestwa Polskiego. Niektórzy badacze sądzą, że "Bogurodzica" była hymnem koronacyjnym Jagiellonów. Później tekst "Bogurodzicy" został spolonizowany i dopełniony refrenem. Obecnie w Polsce jest uważany za polską pieśń średniowieczną.
01:35, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Komentarze (4) »
Noc Kupały

Białoruska e-kartka z okazji Nocy Kupały


6/7 lipca - na Białorusi odbyła się Noc Kupały, czyli Noc Świętojańska.

Warto zerknąć na galerię zdjęć na onecie:

Młodzi Białorusini w trakcie świętowania nocy Kupały - starosłowiańskiego obrzędu, który odprawiany jest dopiero w lipcu ze względu na tradycyjny kalendarz julianski. Obchody rozpoczynają się od rytualnego krzesania ognia. W wybranym miejscu wbija się w ziemię brzozowy kołek, po czym zakłada na niego jesionową piastę oraz koło owinięte smoloną słomą. Następnie obraca się koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczyna się palić. Wówczas zdejmuje się je i płonące toczy do przygotowanych stosów. Wierzono, że skakanie przez ogniska i tańce wokół nich mają oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą. Kiedyś palono również na stosach ofiary, składane z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, co miało zapewnić urodzaj i płodność zwierząt a także ludzi.



  • O tradycji świętojańskiej na Białorusi [by]: kupalle.iatp.by
  • Fotoreportaż na onet.pl
00:42, anuszka_ha3.agh.edu.pl , Wspólna kultura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3